Losy meczu rozstrzygnęły się już pierwszych minutach. Po dośrodkowaniu z lewej strony boiska w polu karnym piłkę próbował wybijać obrońca Polonii. Defensor gości uczynił to jednak tak niefortunnie, że trafił w słupek a następnie pod nogi zupełnie zaskoczonego Piotra Włodarczyka. Ten, jak tylko udało mu się opanować piłkę, umieścił ją w siatce.
Samo spotkanie nie było porywającym widowiskiem. Przez większość czasu gra toczyła się głównie w strefie środkowej boiska przez co zmarznięci kibice nie oglądali zbyt wielu sytuacji podbramkowych. Najlepszej z nich nie wykorzystał w 16 minucie spotkania strzelec pierwszego gola - Piotr Włodarczyk. Po wyśmienitym dośrodkowaniu Kolendowicza strzałem głową posłał piłkę obok słupka.
Po zmianie stron gra nadal nie napawała optymizmem. Piłkarze obu drużyn nadal walczyli głównie w środku boiska a zmarznięci kibice odliczali minuty do zakończenia meczu. Jedynym jaśniejszym momentem w tej części meczu był rajd i uderzenie - powracającego do wysokiej formy - Dawida Plizgi. Filigranowy napastnik w swoim stylu urwał się zawodnikom gości, wbiegł w pole karne i potężnym strzałem posłał piłkę w kierunki bramki Grzegorza Żmiji. Futbolówka nie wpadła jednak do siatki, odbiła się od spojenia słupka z poprzeczką i wyszła na aut bramkowy. Sporo emocji wywołała także kontuzja Vidasa Alunderisa, który po jednym ze starć we własnym polu karnym upadł na murawę i nie podniósł się z niej już o własnych siłach. Litewski defensor mistrzów Polski został karetką odwieziony do szpitala, gdzie zostaną przeprowadzone szczegółowe badania. Kontuzja Alunderisa zmartwiła trenera Zagłębia – Rafała Ulatowskiego, który liczył na Vidasa w meczach z Widzewem Łódź i Wisłą Kraków. Jak powiedział na pomeczowej konferencji prasowej - kontuzja Alunderisa musi być bardzo poważna, gdyż nie zdarza się by Vidas zszedł z boiska nie o własnych siłach.